Zanim zaczniesz medytować, warto usiąść. Ale nie byle jak. 



Bo choć intencja jest piękna, to pozycja lotosu na podłodze potrafi skutecznie przypomnieć, że jesteśmy tylko ludźmi. 

I tu pojawia się ona — pufa do medytacji. Nie krzyczy, nie błyszczy. Po prostu wspiera. Ciało. Oddech. Ciebie.

🌙 Co to właściwie jest ta pufa?


To nie jest mebel. To przestrzeń do zatrzymania się. 
Pufa do medytacji to ręcznie szyta poduszka, która pozwala biodrom opaść, kolanom się rozluźnić, a kręgosłupowi zachować godność. 
Niektóre są okrągłe, inne przypominają księżyc w trzeciej kwadrze. Wszystkie mają jedno zadanie: pomóc Ci siedzieć bez walki z własnym ciałem.


☕ Dlaczego nie wystarczy zwykła poduszka?


Bo zwykła poduszka to jak kawa bez kofeiny — niby jest, ale nie działa. 
Pufa do medytacji została zaprojektowana tak, by utrzymać Twoje ciało w pozycji, która nie wywoła w Tobie chęci ucieczki po trzecim oddechu. 
To jak różnica między siedzeniem na kamieniu a siedzeniem na chmurze. Z tą różnicą, że chmura nie kosztuje 199 zł i nie ma certyfikatu Oeko-Tex®.


Dlaczego warto kupić pufę do medytacji?


  Poprawa komfortu medytacji

  Wsparcie dla kręgosłupa i bioder

  Idealna do jogi, mindfulness, afirmacji

  Stylowy dodatek do wnętrza

  Produkt handmade, często z naturalnych materiałów


Jeśli wpiszesz w Google „najlepsza pufa do medytacji”, to wiedz, że jesteś już na dobrej drodze do oświecenia. Albo przynajmniej do wygodnego siedzenia.


Bonus: jak NIE używać pufy


  Jako poduszki do spania (chyba że jesteś joginem z gumowym karkiem)
  Jako trampoliny dla kota (testowane, niepolecane)
  Jako stolika pod kawę (chyba że medytujesz nad rozlanym espresso)


Podsumowując: 


Pufa do medytacji to nie fanaberia. To inwestycja w Twój kręgosłup, spokój i styl życia. 

Bo jak mówi stare zenowe przysłowie: „Nie ma złej medytacji. Jest tylko źle dobrana pufa.”